Komplet punktów Gwardii po kolejnym „horrorze”

Na mecze z udziałem piłkarzy ręcznych Corotopu Gwardii Opole chyba trzeba się wybierać z tabletkami na uspokojenie. Trzeci mecz sezonu i trzeci na tak zwanym „styku”.

Z Ostrovią było 32:30,  na wyjeździe w Legionowie 21:22 i dziś ze Stalą Mielec 28:27 po trafieniu na 15 sekund przed końcem spotkania. I tak samo jak w poprzednich meczach wcale nie musiało tak nerwowo być…

Pierwsza połowa to dużo nerwów ze strony Gwardii i fantastyczna gra w bramce gości Krystiana Witkowskiego, który obronił 8 rzutów gospodarzy, a dwa razy pomógł mu słupek. Stąd do przerwy Gwardia prowadziła tylko 11:9. Trzeba jednak dodać, że również goście słabo spisywali się w ataku notując straty i niecelne rzuty.

Gwardziści przy 48 procentowej skuteczności w tej części gry oddali 19 rzutów, z których 11 zamienili na bramki.  9 strat Stali i 3 Gwardii świadczą o nienajlepszej dyspozycji w rozgrywaniu akcji w wypadku obu zespołów.

Ostatecznie tak jak i wynik skuteczność obu drużyn była zbliżona. Gwardia 65% a Stal 68%.

 

Mecz rozpoczął się od straty po złym podaniu do Oliwiera Kamińskiego i trafieniu Rafała Przybylskiego dla gości. Opolanom po wyrównaniu Kacpra Wilisowskiego na kolejną bramkę trzeba było czekać do 7 minuty i 28 sekundy kiedy to rzut karny wykorzystał  Dmytro Artemenko.

Wszystkiemu „winien był” znakomicie dysponowany Witkowski, który rzuty z koła, z dystansu czy z kontry bronił jak zaczarowany.

Dopiero w 12. minucie gospodarze objęli prowadzenie 5:4 po szybkiej kontrze zakończonej celnym rzutem Keljana Janikowskiego. Chwilę później było 6:4 i 8:6. W 19. minucie goście doprowadzili do remisu 8:8. Na prowadzenie kapitalną „bombą” z 10. metra wyprowadził  Gwardię Kamiński, ale zamiast podwyższyć prowadzenie trzy kolejne akcje podopiecznych Bartosza Jureckiego nie kończyły się celnymi rzutami. Swoje sytuacje marnowali też goście a ważną obroną popisał się Dawid Balcerek.  Po 30. minutach było zatem 11:9.

Drugą połowę od skutecznej akcji rozpoczęli goście, ale natychmiast odpowiedział Dan-Emil Racotea (12:10).  Kiedy w 35. minucie rumuński snajper Gwardii podwyższył na 16:11 wydawało się, że przewaga opolan będzie tylko wzrastać.

Niestety powoli zaczęły budzić się „demony” z dwóch pierwszych spotkań. Dwa błędy w ciągu kilkunastu sekund na bramki dla gości zamienił Jakub Tokarz i było już tylko 16:14. Przewaga 2-3 trafień utrzymywała się na korzyść Gwardii do 50 minuty kiedy to ponownie Tokarz doprowadził  do „kontaktu” i wyniku 22:21.

Nieco spokoju w szeregi Gwardii wniósł Michał Milewski, który dwukrotnie pokonał bramkarza gości i w 54. minucie doprowadził do wyniku 25:22.

Było jeszcze 26:23 i… dwa błędy, po których Stal zmniejszyła straty do wyniku 26:25 (Przybylski). Na dwie minuty przed końcem było 27:26. Opolanie znów nie ustrzegli się błędów a konkretnie w 58 minucie i 40 sekundzie doświadczony Maciej Zarzycki popełnił w ataku błąd podwójnego chwytu piłki na dodatek kiedy jego drużyna grała w osłabieniu po wykluczeniu Kamińskiego. Goście szybko rozpoczęli akcję. Piłkę na skrzydle otrzymał Filip Stefani i doprowadził do remisu 27:27. Do końca meczu pozostała minuta.

Gwardia rozpoczęła od środka. Chwilę później o czas poprosił trener Jurecki. Po powrocie na parkiet jego podopieczni rozegrali dobrą, pomysłową akcję, którą na 15 sekund przed końcową syreną sfinalizował Janikowski. Wynik 28:27 utrzymał się do końca bowiem opolanom udało się zatrzymać ostatnią akcję Stali.

Horror tym razem miał swój jakże ważny „trzy punktowy” happy end.

 

Najwięcej bramek bo po 5 zdobyli dla Corotopu Gwardii Racotea, Janikowski i Kamiński. Po trzy dorzucili Artemenko, Milewski i Wilisowski.

Kolejny mecz nasz zespół rozegra w niedzielę /27.09/ we Wrocławiu ze Śląskiem.

 

 

Donat Przybylski

Dziennikarz z ponad 30-letnim stażem, pracował w Radiu Opole, pełnił m.in. funkcję szefa działu sportowego i redaktora naczelnego radia. W Czasie na Opole zajmuje się głównie tematami kulturalnymi, społecznymi, sportowymi i historycznymi.

Najnowsze artykuły