„Wilczyce” lubią brąz

Wygraną 3:2 w czwartym meczu z BKS-em BOSTIK Bielsko-Biała UNI Opole zapewniło sobie i miastu historyczny brązowy medal w siatkówce kobiet.

10 lat kiedy powstawał klub UNI Opole pewnie nikt nie myślał, że akademicka siatkówka w Opolu po dekadzie istnienia będzie trzecią siłą w Polsce. Skromny budżet i wielka pasja spowodowały, że UNI od II ligi zaczęło piąć się w górę i w sezonie 2020/21 wywalczyło awans do najwyższej klasy rozgrywkowej czyli Tauron Ligi.

– Kiedy zajmowaliśmy siódme miejsca i graliśmy w play off’ach to uznawaliśmy to za spory sukces. Nasza drużyna nie miała ani wielkich gwiazd ani budżetu, który pozwałby na ich zatrudnianie a jednak lata pracy trenerów Nicoli Vettoriego i teraz Bartłomieja Dąbrowskiego sprawiły, że kadra stawała się co raz mocniejsza a w tym sezonie ich siła mentalna była aż nadto widoczna do ostatniego meczu. Przegrywaliśmy i to po walce tylko z najsilniejszymi – przyznaje wzruszony prezes klubu Maciej Kochański.

Potwierdzeniem słów prezesa Kochańskiego jest fakt, że opolanki rozegrały łącznie 33 mecze w sezonie, w tym 29 ligowych i 2 pucharowe i odniosły w nich 22 zwycięstwa mając na koncie o połowę mniej porażek, co wcześniej stanowiło zupełnie odwrotną statystykę.

Tegoroczna rywalizacja w sezonie zasadniczym spowodowała, że UNI stało się „czarnym koniem” rozgrywek. Co prawda początek tego nie zapowiadał, bowiem dwie porażki z rzędu i jeden ugrany set nie były najlepszym startem, ale już od trzeciej serii nasz zespół zaczął piąć się w górę tabeli. Po pięciu kolejkach był już piąty, po siedmiu trzeci. Kolejkę później został do końca pierwszej rundy wiceliderem na co ze zdumieniem patrzyła siatkarska Polska.

Całą rundę rewanżową spędził na trzecim miejscu i na nim ją zakończył, podobnie jak i cały sezon wieńcząc zdobyciem brązowego medalu.

Z całą pewnością charyzmatycznymi postaciami drużyny w tym sezonie była kapitan Katarzyna Zaroślińska-Król. Atakująca UNI pobiła wszelkie ligowe rekordy. To był jej 17. sezon na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce. Ma na koncie rekordowe 418 rozegrane spotkania, w których zdobyła rekordową liczbę 6060 punktów. Do tego w tym sezonie dołożyła rekord w liczbie zdobytych statuetek MVP, których ma aż 8.

– Jestem w szoku, chcę już iść się cieszyć z drużyną a nie udzielać wywiadów – mówiła tuż po zakończeniu decydującego o medalu meczu w Bielsku-Białej. – Mam wiele medali na koncie (łącznie 9: 2 złote, 4 srebrne i 2 brązowe – red.), ale ten choć brązowy liczy się dla mnie szczególnie, bowiem jako kapitan drużyny czułam się jeszcze bardziej odpowiedzialna za grę zespołu, który bardzo się zmienił. Dziewczyny zaufały sobie, a współpraca z Bartkiem okazała się czymś niezwykle cennym. Wiele rozmawialiśmy, dużo mu także starałam się podpowiedzieć jak rozmawiać, z dziewczynami. „Czułyśmy szatnię” i to chyba złożyło się na ten historyczny medal – przyznała Katarzyna Zaroślińska-Król.

– One są niesamowite – podkreślał w wielu ostatnich wywiadach dla „Czasu na Opole” trener Bartłomiej Dąbrowski. „Młoda krew” na trenerskiej ławce, bo przecież to dopiero 33-letni szkoleniowiec, który licencję trenerską zdobył w roku 2021, a doświadczenie zdobywał między innymi w klubie z Rzeszowa obok słynnego Stephane’a Antigi. – Może to zabrzmi brawurowo, ale nie miałem wątpliwości, że osiągnę sukces z tymi dziewczynami. Nie ukrywam, że choć to mały klub, wiele rzeczy jest tutaj poukładanych. Nie mogę narzekać ani na kadrę, ani na transfery, na które miałem wpływ, bo zależało mi na zatrzymaniu Kasi (Zaroślińskiej-Król – red.) oraz ściągnięciu młodych zawodniczek, które znałem z młodzieżowej reprezentacji Polski, ani na warunki do grania i treningu. To prawda, że „uczyłem się” trochę zawodniczek i od zawodniczek. Jestem bardzo otwarty i jednocześnie zawsze celuję w wygraną i mistrzostwo, choć pewnie wielu nie wierzyło, że mogę coś osiągnąć, biorąc pod uwagę mój poprzedni sezon we Wrocławiu – zaznacza trener Dąbrowski.

Wielką niewiadomą sezonu w UNI były transfery. Z klubu odeszły doświadczone zawodniczki, takie jak Ada Adamek, Marta Orzyłowska, Guewe Diouf, Julia Bińczycka czy Aleksandra Cygan. W ich miejsce pojawiły się amerykańska rozgrywająca Margaret Speaks (niestety doznała bardzo groźnej kontuzji i zastąpiła ją Gabriela Makarowska-Kulej – red.), meksykańska przyjmująca Uxue Guereca i grająca na tej pozycji szwedka Hanna Hellvig. W szeregi „Wilczyc” wkroczyła także libero Klaudia Łyduch oraz młode pokolenie polskich zawodniczek czyli Wirginia Mulka, Iga Kępa i Wiktoria Paluszkiewicz.

 

To jaki jest to poziom i sukces pokazują chociażby powołania do kadr narodowych zawodniczek UNI. Do szerokiego składu reprezentacji Polski na sezon 2026 powołania otrzymały rozgrywająca Gabriela Makarowska-Kulej, libero Klaudia Łyduch oraz środkowa Natalia Kecher. Do swoich kadr narodowych trafią też Uxue Guereca (Meksyk) i Hanna Hellvig (Szwecja).

To nie koniec historycznych sukcesów UNI Opole. Kolejnym będzie udział w fazie grupowej Ligi Mistrzów już jesienią tego roku.

A już dziś /30.04./ opolskie „Wilczyce” pożegnają się ze swoimi kibicami. Specjalne spotkanie otwarte dla wszystkich mieszkańców Opola odbędzie się w Stegu Arenie o godzinie 19:00.

Donat Przybylski

Dziennikarz z ponad 30-letnim stażem, pracował w Radiu Opole, pełnił m.in. funkcję szefa działu sportowego i redaktora naczelnego radia. W Czasie na Opole zajmuje się głównie tematami kulturalnymi, społecznymi, sportowymi i historycznymi.

Najnowsze artykuły