Umieranie się nie opłaca
Choćbyś miał złota skrzynie, śmierci się nie wywiniesz – mówi stare przysłowie. Problem w tym, że dzisiaj coraz bardziej aktualna jest odwrotna zależność: Przy śmierci skrzynie złota coraz bardziej się przydają.
„W tym roku nie opłaca się umierać” – napisała Gazeta Wyborcza w kontekście tekstu o horrendalnych rachunkach za pochówek na parafialnych cmentarzach w całej Polsce. Nie wszyscy bowiem mają to „szczęście” w nieszczęściu, że w przypadku śmierci w rodzinie mogą skorzystać z kwatery nekropolii komunalnych. Tu cenniki nie są efektem radosnej twórczości proboszcza (niektórzy z nich liczą sobie ekstra nawet za otwarcie cmentarnej bramy), choć trzeba uczciwie przyznać, że te najbardziej zakręcone i na parafialnych cmentarzach są jednak marginesem. W każdym razie na cmentarzach komunalnych cenniki bardziej trzymają się rozsądku.
Tytuł GW mówi wszak o czymś jeszcze: od 14 lat zasiłek pogrzebowy wypłacany przez ZUS wynosi 4 tysiące złotych. Od przyszłego roku wzrośnie do 7 tysięcy. Statystycznie to spory wzrost, ale i tak zasiłek stanowi jedynie część pogrzebowych wydatków.
Zacznijmy od wykupu miejsca na mogiłę: Na cmentarzu na Półwsi, który jest miejscem spoczynku około 50 tysięcy osób w 40 tysiącach grobach, najtańsze, czyli pojedyncze miejsce pod grób ziemny bezpośrednio przed pogrzebem kosztuje 1500 zł. Jeżeli chcemy sobie takie miejsce zaklepać jeszcze za życia, wydamy na ten cel 2,5 tysiąca. Ale już za plac pod zwykły grób podwójny zapłacimy 3 tysiące złotych, no chyba, że chcemy sobie miejsce wiecznego spoczynku zaklepać na przyszłość, wtedy to kosztuje 5 tysięcy. Gdy mowa o grobie murowanym koszt dwukomorowego miejsca spoczynku „do pogrzebu” kosztuje na Półwsi 9 tysięcy, a gdy to miejsce chcemy sobie przygotować z wyprzedzeniem to już wydatek 11 tysięcy złotych. Taniej kosztuje miejsce dla urny w kolumbarium – bo 4 tysiące. Jednak najtańszy jest pogrzeb w biodegradowalnej urnie w tzw. Ogrodzie Pamięci. Tu pochówek kosztuje 1000 złotych za miejsce i adnotacje o zmarłym na stosownej tabliczce przed wejściem. Na razie w Ogrodzie odbyło się 14 takich ceremonii, w ciągu pierwszego roku jego funkcjonowania
Przy czym trzeba pamiętać, że w Polsce nie ma możliwości wykupu miejsca na cmentarzu komunalnym na własność. Można je jedynie wydzierżawić, zwykle na okres minimum 20 lat. Droższa jest dzierżawa miejsca pod rodzinny grobowiec, które zwykle dzierżawi się na 50 – 99 lat. Z tym, że tutaj raczej na biednego nie trafia, dziś wystawienie okazałego grobowca kosztuje tyle co dobry samochód, więc koszt dodatkowych kilkunastu tysięcy za dzierżawę miejsca na 99 lat już pewnie dla rodziny aż tak nie stanowi.
A skoro jesteśmy przy nagrobkach – pojedynczy z granitu to wydatek średnio około 6750 zł plus koszt montażu – średnio około 640 zł. Nagrobek podwójny z granitu to średnio wydatek 11 tysięcy wzwyż. Trudno jest znaleźć wazon nagrobny za mniej niż 400 złotych.
Czas szybko mija, tak bardzo, że niektóre rodziny zapominają o prolongacie dzierżawy cmentarnego miejsca po 20 latach. Na Cmentarzu Komunalnym na Półwsi na dwa miesiące przed Wszystkimi Świętymi o zaległościach przypominają karteczki na nagrobkach, w tym roku było ich 110 . Znikają systematycznie wraz z uregulowaniem rachunków już od września.
Przy czym miejsce i nagrobek to jak wiadomo nie koniec funeralnych wydatków, dochodzą przecież koszty samej ceremonii no i stypy. I mało pocieszający jest fakt, że pogrzeb to już nie jest problem najważniejszej osoby biorącej w nim udział, czyli nieboszczyka.
W Opolu oprócz cmentarza na Półwsi mamy 6 innych czynnych komunalnych neokropolii: przy ul. Tysiąclecia, Wyszomirskiego, Krapkowickiej, Na Grobli, Niemodlińskiej ( w Żerkowicach) i Ślicznej (w Chmielowicach).
Jest też 9 cmentarzy nieczynnych: dwa przy Wrocławskiej, wojenny przy Katowickiej , żydowski przy Granicznej, komunalne przy Hubala, Harcerskiej, Niemodlińskiej, Północnej i Partyzanckiej.
To już truizm, że cmentarze ożywają w okolicach Wszystkich Świętych. Odbywa się wtedy wielkie sprzątanie i tłumaczenie, że opadające liście nie są śmieciem, wręcz przeciwnie, wzmacniają nastrój chwili, są symbolem przemijania. A administratorzy nekropolii ponawiają wtedy apele o umiar w oddawaniu Drogim Zmarłym czci i wyrazów pamięci nieskończoną liczbą zniczy i naręczami sztucznych kwiatów, które potem zalegają na wysypiskach przez setki lat.
W końcu pamięć o Zmarłych tkwi w nas. I to jest najważniejsze.
Ryszard Rudnik

