Wojciech Korfanty: Piłsudski, Pawiak i… arszenik
Wojciech Korfanty (właściwie na imię miał Adalbert), to jeden z najwybitniejszych Ślązaków, bojowników o przyłączenie tego regionu do Polski oraz współautor niepodległości Polski po I wojnie światowej. W Opolu ma swoją ulicę. Dość krótką, ale absolutnie strategiczną dla miasta. To z niej zaraz za mostem skręcamy w ulicę Piastowską w kierunku na Zaodrze. Dzisiaj mija 87 lat od jego śmierci.
Życiorys na filmowy scenariusz
„Polacy muszą stworzyć własny ruch narodowy, dążący do ich emancypacji” – tak pisał już na początku XX wieku w kontekście oderwania śląskich ziem od Niemiec.
Człowiek wielu talentów, którego życiorys wciąż zasługuje na nie jeden wspaniały film o patriotyzmie, demokracji, parlamentaryzmie, walce z rządzącymi, tułaczce, wreszcie aresztowaniu i nieco zagadkowej śmierci (podobno w organizmie Korfantego znaleziono pozostałości po arszeniku…)
Na pieńku z Piłsudskim
Przywódca III powstania śląskiego w okresie II Rzeczpospolitej mocno rywalizował (różnił się) z Józefem Piłsudskim (choć to on w niemieckim Reichstagu zażądał uwolnienia przyszłego Marszałka z więzienia). Wzajemne animozje sprawiły, że w 1922 roku nie został premierem.
Tak o prawa Polaków w Rzeszy zabiegał już wiosną 1918 roku w niemieckim parlamencie: „Mości panowie, nie chcemy ani piędzi ziemi niemieckiej. Żądamy jedynie, w myśl postanowień punktu 13. programu Wilsona, własnej, jednej złożonej z ziem trzech zaborów Polski, z zapewnionym jej dostępem do morza. […] Nie chcemy ani jednego powiatu niemieckiego, tylko żądamy polskich powiatów Górnego Śląska, Śląska Średniego, Poznańskiego, polskich Prus Zachodnich i polskich powiatów Prus Wschodnich”.
Zamykany i maltretowany wygnaniec
W II RP obóz rządzący atakował go nawet w Sejmie Śląskim. Szczególnie dramatyczne były ostatnie lata życia tego wybitnego Polaka. W 1930 został aresztowany i osadzony w Twierdzy Brzeskiej, gdzie był maltretowany fizycznie i psychicznie. W 1935 roku, w obawie przed represjami, udał się na emigrację do Pragi. Do kraju nie mógł wrócić nawet w 1938 roku na pogrzeb syna Witolda, ponieważ rząd premiera Sławoja Składkowskiego odmówił mu listu żelaznego. Wrócił dopiero w kwietniu 1939 r. Chciał walczyć z Niemcami, ale został aresztowany i osadzony na Pawiaku. Lekarze alarmowali o fatalnym zdrowiu Korfantego, ale władza pozostawała na to głucha przez trzy miesiące i dopiero w obawie, że śląski przywódca może umrzeć w więzieniu, został wypuszczony.
Z luźno wypowiedzianej refleksji jednego z chirurgów, którzy operowali Korfantego po wyjściu z więzienia dowiadujemy się, że owrzodzenia wątroby przypominały uszkodzenia typowe dla zatrucia arszenikiem. Sześć dni po operacji, nad ranem 17 sierpnia 1939 roku, Korfanty zmarł w szpitalu w Warszawie. Tuż przed najazdem Niemiec na Polskę.
Romans z Rzeczpospolitą
Z Korfantym wiąże się jeszcze ciekawostka prasowa. Otóż 11 września 1924 kupił od Ignacego Paderewskiego dziennik „Rzeczpospolita”. Gazeta żywot zakończyła w 1931 roku. Potem na jakiś czas „obudziła” się jako pismo podziemne w latach okupacji, a od 1944 roku jako organ PKWN pod redakcją Jerzego Borejszy przetrwała do 1950 r. Reaktywowana raz jeszcze w stanie wojennym była organem rządu. Najnowszy rozdział swoich dziejów otworzyła 16 października 1989 r.
Ten wybitny działacz, polityk i patriota doczekał się wielu upamiętnień. Był pociąg i samochód pancerny Korfanty, w naszym województwie jest miejscowość Korfantów, a w Opolu wspomniana już ulica i pamiątkowa tablica.
Tekst: Dariusz Król


