Wyścigi parkingowe, czyli kto pierwszy, ten inkasuje

Parkowanie pod opolskimi marketami budzi coraz więcej emocji. Głównie dlatego, że między klientami, właścicielami aut a pracownikami wystawiającymi mandaty za brak biletu parkingowego trwa nieustanny wyścig: Który pierwszy zdąży: pracownik firmy parkingowej wsadzić mandat za szybę, czy klient wydrukować swój  bilet w parkometrze.

Marek Trejda, Miejski Rzecznik Praw Konsumenta potwierdza: nieporozumień i skarg na funkcjonowanie marketowych parkingów jest coraz więcej. W jego ocenie gra między klientem a administratorem parkingu opiera się na trzech filarach: 1. Wyścigu na czas. 2. Nieuwzględnianiu reklamacji z byle powodu, 3.Nieprawnych zapisów na mandatach  stojących w sprzeczności z prawem konsumenckim.

Przykład „wyścigu” spod Biedronki: Człowiek przyjechał na zakupy, zaparkował i udał się do parkometru. Gdy dochodził, zauważył, że przed jego autem stoi inkasent. Zawrócił więc, podszedł do inkasenta i poprosił o anulowanie mandatu, przecież właśnie zmierzał do urządzenia, by bilet wydrukować. Inkasent poinformował, że kary anulować nie może, ale przecież można złożyć reklamację. Mężczyzna widząc, że nic nie wskóra, wrócił więc do parkometru, stał tam w dwuosobowej kolejce. Wydrukował bilet. W sumie, między godziną wystawienia mandatu a wydrukiem biletu, wliczając w to rozmowę z inkasentem, minęło 120 sekund. Administrator parkingu reklamacji nie uznał.

To przykład różnicy skrajnej. Zdarzają się też kilkuminutowe. Jak w przypadku małżeństwa seniorów, którzy podjechali pod Biedronkę na drobne zakupy. Pasażerka ma 75 lat i niesprawne biodro, mąż najpierw więc pomaga żonie wysiąść, pobrać koszyk, po czym idzie do parkometru i z biletem wraca do auta. Tam stoi już inkasent z gotowym mandatem. Sugeruje pisemne odwołanie, najlepiej gdyby dołączyć doń również paragon z zakupów w sklepie. Reklamacja nie została uwzględniona.

Pytanie, ile czasu ma niepełnosprawny senior, by od momentu zatrzymania auta pobrać bilet z parkomatu. Czy przysługuje mu choć pięciominutowa amnestia? Nie wszyscy są sprawni i młodzi.

Przykład trzeci: Wielka Sobota, ostatnie poranne zakupy w Aldi. Człowiek wraca po 20 minutach z brakującym do świąt jednym sprawunkiem.  Mandat go dziwi, bo przecież wydrukował bilet w parkomacie. Niestety, przy zamykaniu drzwi i dość silnym wietrze, bilet sfrunął na dywanik. Inkasent go nie widział. Najprawdopodobniej przyjechał, by na święta wyłączyć parkomat, bo kolejni klienci się już od niego odbijają z informacją, że jest nieczynny. Jeszcze pół godziny wcześniej, przez 10. drukował bilety. Jest więc podstawa do reklamacji.

Marek Trejda studzi jednak pewność jego posiadacza: Często administratorzy parkometrów wnoszą o udostępnienie nie tylko biletu, ale również paragonu na znak, że przyczyną postoju były zakupy. Rzecz w tym, że ten kupujący wyrzucił paragon już w sklepie, zwłaszcza, że przecież pobrał bilet parkomatowy. Nie zauważył jedynie w przedświątecznym zabieganiu, że ten sfrunął z deski rozdzielczej na podłogę przy zamykaniu drzwi. To może się skończyć dodatkowym wydatkiem 90 złotych.

Marek Trejda: – Osobnym problemem są nieuczciwe praktyki polegające na zamieszczaniu na wezwaniach do zapłaty informacji wprowadzających konsumentów w błąd co do ich praw. W pouczeniu  zawarta jest formułka, że „Wpłacone opłaty dodatkowe nie podlegają zwrotowi a nieuiszczone opłaty dodatkowe będą dochodzone w drodze postępowania egzekucyjnego”.  Często ludzie płacą ze strachu, mimo, że zasadna jest reklamacja. Sugerowanie konsumentowi, że po dokonaniu zapłaty traci bezpowrotnie prawo do złożenia reklamacji jest ewidentnym naruszaniem praw konsumenckich.

Właściciele parkingów, czyli duże sieci handlowe w pismach zwrotnych do rzecznika Praw Konsumenta za każdym razem zapewniają, że „komfort i zadowolenie  klientów zawsze są dla nich priorytetem”. Że firma jest otwarta na innowacje i rozwiązania, które zapewnią prostsze zasady parkowania. Wiadomo, że marketom zależy, by przed ich sklepami  funkcjonował system rotacyjny, no ale bez przesady.

Zresztą te zapewnienia  o poszukiwaniu różnych metod , tak by klient z parkowania był zadowolony, polegają na prawdzie. Obsługa OBI w Opolu, na miejscu anulowała każdy mandat, jeśli tylko ktoś rzeczywiście robił tu zakupy i po prostu zapomniał o wydruku biletu. W efekcie firma administrująca tym parkingiem przed marketem szybko się stąd wycofała.

Inne sieci, w tym Biedronka i Lidl prowadzą testy z systemem kamerowym. Lidl w 10 miejscach w Polsce m. in. w Lęborku, Kórniku, Poznaniu i we Wrocławiu testuje system automatycznego sczytywania rejestracji. Po wjeździe na parking klient ma 1,5 godziny na zakupy, i w tym czasie nie musi się martwić żadnym biletem. Jeśli system się sprawdzi, docelowo pojawi się na wszystkich parkingach tych sieci.

Oby jak najprędzej.

 

Najnowsze artykuły