Złota Odznaka dla Andrzeja Hamady [zdjęcia]
W opolskim Ratuszu wręczono dzisiaj Andrzejowi Hamadzie Złotą Odznakę za opiekę nad zabytkami nadaną przez Hannę Wróblewską, Ministrę Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Generalną Konserwator Zabytków. Nestor opolskich architektów i znawca historii Opola, który 12 maja obchodził 100. urodziny, jak zwykle barwnie opowiadał o swojej przeszłości i dziękował za wyróżnienie.
– Ze zdumieniem obserwuję zainteresowanie moją osobą. Zawsze interesowałem się zabytkami i jako stulatek sam już jestem zabytkiem – powiedział witając się z radnymi i mieszkańcami podczas dzisiejszej sesji Rady Miasta. – Pamiętam, jak zaproponowano mi po wojnie przyjazd do Opola. Nawet sprawdzałem sobie wtedy na mapie gdzie to jest – wspomina.
– Młodość głównie spędził w Krakowie, choć urodziłem się w Wolnym Mieście Gdańsku i tam mieszkał. Był między innymi świadkiem budowy i rozwoju Gdyni. Jeszcze przed wojną mieszkał z rodzicami także w Tczewie i Radomiu. Po wojnie ukończył architekturę na Politechnice Gdańskiej.
Do Opola przyjechał w 1952 roku. Tu także założył rodzinę i powołał opolski oddział Stowarzyszenia Architektów Polskich, którego prezesem pozostawał przez kilka kadencji.
– Przyjechałem 1 stycznia 1952 roku. Spacerując po mieście widziałem ogrom zniszczeń. Najbardziej ucierpiał Rynek i ulica Krakowska. Co ciekawe, ocalał Ratusz, ale zniszczenia objęły większość kamienic. W tamtym czasie całe życie miasta było skoncentrowane na początku ulicy Ozimskiej, Reymonta oraz Kołłątaja. To tu ulokowały się sklepy, punkty usługowe, hotel i kino „Odra”. Tu byli ludzie i centrum życia. Do dworca od Rynku chodziło się Reymonta, bo zrujnowana Krakowska nie była zbyt bezpieczna, zwłaszcza po zmroku. – opowiadał.
Andrzej Hamada nie tylko projektował budynki, lecz także opowiadał historię miasta przez formę, funkcję i słowo. W czasach, gdy odbudowywano powojenne miasta, proponował architekturę nowoczesną, ale głęboko zakorzenioną w lokalnym kontekście. To dzięki niemu Opole zyskało m.in. unikalny układ urbanistyczny osiedli, nowoczesne szkoły i budynki użyteczności publicznej.
– Gdy przyjechałem do Opola, funkcjonowało tu czterech architektów, dwóch młodych i dwóch starych. My młodzi uważaliśmy się za artystów, starzy, jeszcze przedwojenni – za rzemieślników. Różniliśmy się począwszy od wyglądu – starzy nosili się w garniturach, z przedwojennym lwowskim sznytem. My młodzi, powojenna cyganeria, uważaliśmy ich za przebrzmiałe sławy. W tym czasie przyjechał do Opola inżynier Jerzy Zajc, chwalił się, że w swoim zawodowym życiu wybudował milion metrów sześciennych kubatury, a o nas młodych mówił z przekąsem: Wy to jesteście najwyżej ludzie z dyplomem architekta, a prawdziwym architektem jestem ja – wspominał dwa lata temu w długim wywiadzie z Ryszardem Rudnikiem, który ukazał się na naszych łamach.
Jego pierwszym dziełem w Opolu był budynek Filharmonii. Wcześniej w tym miejscu stał teatr, na dole jakiś garaż.
– To był rok 1952. Byłem dumny, że mam taką spektakularną realizację w centrum miasta. Dla młodego architekta po studiach to spore wyróżnienie – uważa.
I to właściwie jedyny budynek jaki w Opolu postawił, bo przez resztę życia był architektem wnętrz. Zajmował się wystrojem sklepów. Robił wszystkie wnętrza. Pierwszy sklep samoobsługowy w Opolu i w ogóle w Polsce to jego dziecko.
– Funkcjonował w Rynku. W 1952 albo 1953 Stowarzyszenie Architektów Polskich otrzymało zaproszenie na podróż studyjną od kolegów architektów z Norwegii. To była niesamowita okazja, bo wtedy na Zachód raczej się nie wyjeżdżało. Podróż trwała miesiąc, jechaliśmy autobusem przez Berlin Zachodni, RFN, Danię, Szwecję do Norwegii. Poznawaliśmy nowe trendy w zachodniej architekturze. Mnie z racji profesji najbardziej interesował wystrój sklepów, a zwłaszcza nieznany u nas system samoobsługowy, robiłem notatki, kreśliłem szkice. A w 1954 roku zaproponowałem otwarcie takiego sklepu w Opolu, w oparciu o najnowsze zachodnie rozwiązania. „Gazeta Handlowa” dała mnie wtedy na okładkę, zewsząd płynęły zachwyty i gratulacje. Byłem dumny. Pierwszy w Polsce sklep samoobsługowy to moja robota – przypomniał pierwsze lata w mieście.
Wiele lat pełnił funkcję Głównego Architekta Wojewódzkiego. Pracował z sercem i pasją, początkowo przy odbudowie zrujnowanego Opola, następnie tworzeniu jego nowego oblicza. Zafascynowany tysiącletnią przeszłością piastowskiego miasta odkrywał jego historyczne uroki. Wsłuchany w opowieści Szymona Koszyka, a później Fryderyka Kremsera o ziemi ojczystej, znajdował czas, poza absorbującą pracą zawodową, na studiowanie dostępnych archiwaliów. Fascynowała go geneza kształtu przestrzennego miasta i jego architektura, od wczesnowiecznego grodu słowiańskiego na Ostrówku poprzez wielki gotyk i barok do współczesnych form modernizmu.
Hamada ma również „kolorowe” wspomnienia związane z Festiwalem, a konkretnie ze swoim przyjacielem, Florianem Jesionowskim, twórcą opolskiego amfiteatru.
– To ja go ściągnąłem do Opola. Studiowaliśmy na politechnice w Gdańsku, on jakieś dwa, trzy lata niżej. Bardzo się jako student wyróżniał. Gdy tylko po studiach przyjechałem do Opola, zaraz do niego uderzyłem: „Jesion, przyjeżdżaj, będziesz głównym projektantem, moim zastępcą, trzeba odbudować Ziemie Zachodnie, roboty jest huk”. A z tym amfiteatrem to było tak: Karol Musioł miał pomysły, ale nie potrafił ich zwizualizować. Chodził po mieście i jak widział któregoś z nas architektów od razu zaczepiał: Inżynierze taki pomysł mam, tylko szkicek mi zróbcie. Myśmy Musioła od tej strony znali i jak szedł ulicą, uciekało się na drugą stronę. Jesion dał się złapać, akurat wtedy chodziło Musiołowi o szkicek amfiteatru. Jesion wykonał robotę. Nigdy natomiast nie stworzył jego projektu. Robił po prostu rysunki poszczególnych elementów amfiteatru i na ich podstawie zlecał robotnikom robotę: Na zasadzie przynieście tę ziemię stąd – dotąd, i inne takie szczegółowe polecenia. Część tych szkiców Jesiona do dzisiaj przechowuję w domu – zwierzał się.
Gdy przeszedł na emeryturę – ze szkicownikiem w ręku wędrował szlakiem zabytków, rysował i opowiadał… Stworzył ponad 200 rysunków, przedstawiających architekturę Opola i jej detale. Ponad 20 lat publikował teksty i ilustracje na łamach pisma Uniwersytetu Opolskiego „Indeks”. Jest także autorem licznych publikacji poświęconych historii Opola, takich jak “Architektoniczne ABC Opola”, „Opole niegdyś i dzisiaj”, “Architektura Opola wpisana w dzieje miasta”.
























![Opolanie docenieni i wyróżnieni [ZDJĘCIA] 260503_uroczysta sesja rady miasta-35](https://czasnaopole.pl/wp-content/uploads/2026/05/x260503_uroczysta-sesja-rady-miasta-35-150x150.jpg.pagespeed.ic.ECJuToW1k9.jpg)
![Jak uczciliśmy rocznicę Konstytucji 3 Maja [zdjęcia] 260503_uroczystoesci 3 maja-137](https://czasnaopole.pl/wp-content/uploads/2026/05/x260503_uroczystoesci-3-maja-137-150x150.jpg.pagespeed.ic.og08XPoQE6.jpg)
![Historyczny sukces młodych bokserów OKB Odra Opole [ZDJĘCIA] IMG_6295](https://czasnaopole.pl/wp-content/uploads/2026/04/xIMG_6295-1-150x150.jpg.pagespeed.ic.5IItLj5L67.jpg)
![Końskie poidło już po zimowym odświeżeniu [ZDJĘCIA] 671755800_1443339500381595_8942476206030461185_n](https://czasnaopole.pl/wp-content/uploads/2026/04/x671755800_1443339500381595_8942476206030461185_n-150x150.jpg.pagespeed.ic.b0UiSs6ZEG.jpg)

![Niezwykłe historie opolskich ulic (41): Zamkowa – wielka historia na małej przestrzeni [ZDJĘCIA] Ulica Zamkowa](https://czasnaopole.pl/wp-content/uploads/2026/03/xUlica-Zamkowa-150x150.jpg.pagespeed.ic.3UF3QBPQ64.jpg)
![Święto Wojciechowe po raz piąty w Opolu. Historia, widowisko i nowe atrakcje [ZDJĘCIA] ŚW_1](https://czasnaopole.pl/wp-content/uploads/2026/04/xSW_1-150x150.jpeg.pagespeed.ic.oMrxR0duXF.jpg)
![Na Rynku tłumy. Opolanie usiedli do wspólnego śniadania [zdjęcia] 1c7d3fdc-f04d-4fdc-ae3b-6fa10557da72](https://czasnaopole.pl/wp-content/uploads/2026/04/x1c7d3fdc-f04d-4fdc-ae3b-6fa10557da72-150x150.jpeg.pagespeed.ic.HaV4DDJ8nl.jpg)