Zygmunt Babiak – bez Niego OTLiA już nie będzie taki sam…

Zygmunt Babiak, aktor Opolskiego Teatru Lalki i Aktora zmarł kilka dni temu. Jego śmierć zaskoczyła wszystkich. Z opolską sceną związany ponad 40 lat, był jej wierny przez cale swoje artystyczne życie. Dzisiaj w ostatnią drogę odprowadziła go rodzina, przyjaciele, znajomi i mieszkańcy Opola.

– Odszedł Artysta przez wielkie „A”, aktor i muzyk. Opolska publiczność zna doskonale jego kreacje ze sceny Teatru Lalki i Aktora. Takiego Go zapamiętamy: inspirującego, zaangażowanego, utalentowanego. Przez cztery dekady Zygmunt Babiak czynił w naszym mieście kulturę lepszą i bliską każdemu pokoleniu, od dziadka do wnuka. I tak nagle odszedł, bez pożegnania… Już go nie zobaczymy na deskach teatru, ale pozostanie w naszej pamięci i naszych sercach. Smutne jest dzisiaj Opole, smutny jestem i ja – tak pożegnał się a aktorem prezydent Opola, Arkadiusz Wiśniewski.

Wstrząśnięci tą nagłą i niespodziewaną śmiercią są również jego koledzy i koleżanki z teatru.

„Nadal trudno uwierzyć w to, co się stało. Przecież dopiero co się widzieliśmy, dopiero co oklaskiwaliśmy Zygmunta na scenie… Trudno uwierzyć, trudno się pogodzić…” – to jedna z licznych refleksji na wieść o odejściu aktora.

Był jednym z najbardziej charakterystycznych aktorów w zespole. Związany z OTLiA od 1985 roku. Zadebiutował w grudniu rolą w przedstawieniu „Machina teatralna” reżyserowanym przez Krystiana Kobyłkę (premiera 6 grudnia 1985 r.). Znały go pokolenia widzów. Był także świetnym muzykiem, grającym na skrzypcach i gitarze. Jego lata pracy w teatrze to mnóstwo arcyciekawych i pasjonujących kreacji aktorskich.

Bardzo emocjonalnie wspomina o swoim koledze ze sceny znakomita aktorka OTLiA, Karolina Ryfka Gorzkowska.

„Zygmunt! A właściwie Zyga, bo inaczej się do Niego nie zwracaliśmy… Moje serce pękło na pół i nie wyobrażam sobie, że już się nie zobaczymy. Mieliśmy przecież za chwilę spotkać się na ławeczce przed teatrem, pożartować i pośmiać się do łez, żeby za chwilę rozejść się do garderób i przygotować do wspólnego spektaklu. Nie umiem się zgodzić na to, że tego już nie będzie… Dziękuję Ci za wspólne 12 lat wspaniałej współpracy, za zawsze czujne i profesjonalne partnerowanie na scenie, za Twoje piękne i niepowtarzalne role, za bycie super kolegą z zespołu. Już nie przypomnę Ci o uszach Skierki po pierwszym dzwonku przed „Balladyną”, nie włączymy razem latarek na początku „Momo”. Żegnaj, kochany Zygusiu. Twoja Gorzko.”

Odpowiedzialna za kreowanie wizerunku w opolskiej Lalce Magdalena Starczewska nie pamięta swojej pracy w tym miejscu bez Zygmunta Babiaka.

– Kiedy przyszłam do Teatru 18 lat temu, Zyga już w nim był. Był w Teatrze tak długo, że właściwie niemal wszyscy, z paroma wyjątkami, możemy tak powiedzieć: że kiedy my zaczynaliśmy swoją przygodę z Teatrem, Zyga już w nim był – zauważa Magdalena Starczewska.

Ponad 40 lat jego przygody z Teatrem przełożyło się na blisko 80 premier i niezliczone ilościach spektakli.

– Ze wszystkich jego ról, najbardziej utkwiła mi w pamięci ta, którą zagrał w „Iwonie, księżniczce Burgunda”. Swoją postać zinterpretował tak, że naprawę miało się ciarki na plecach, a potem jeszcze długo pozostawało z tymi emocjami. Zagrał tak dużo różnych postaci, że właśnie z tej różnorodności nasi widzowie go zapamiętali. Czytam teraz mnóstwo komentarzy w mediach społecznościowych, w których Opolanie piszą, jakim była wspaniałym Artystą, doceniają jego grę aktorską, talent muzyczny. Piszą, że ciągle widywali go w różnych opolskich miejscach. Uświadomiło mi to, jak bardzo był rozpoznawalny w Opolu. Był unikatowym Opolaninem, właśnie tu mieszkał niemal całe życie i tworzył koloryt miasta. Charakterystyczna fryzura z warkoczem z tyłu, tatuaże, motor – Zyga był jednym z tych, którzy są zawsze młodzi duchem i mają w sobie wewnętrzne dziecko. Właśnie takiego, charakterystycznego go zapamiętam. Gdy siedzi w garderobie, pomiędzy spektaklami, w słynnej pozie, czyli rękami uniesionymi w górze i opartymi o kark. Wydawał się wtedy oazą spokoju. A kiedy wchodził na scenę… wszystko się zmieniało! Będzie go bardzo brakowało. Żadnego człowieka nie da się zastąpić. Na scenie to już też nie będzie to samo. Niektóre role pozostaną na zawsze tylko jego – wspomina koleżanka z teatru.

W 2000 roku otrzymał śląską „Złotą Maskę” za rolę Czarnoksiężnika w przedstawieniu „Królowa krainy śniegu” w Teatrze Lalki i Aktora w Opolu. W filmie pojawił się po raz pierwszy rok później w Wiedźminie. Występował również w serialach telewizyjnych, m.in. w epizodach Świata według Kiepskich, a także Ojciec Mateuszu”, Licencji na wychowanie, Galerii, Na Wspólnej, Kryminalnych i Plebanii.

1 czerwca skończył 67 lat. Za wcześnie, żeby odchodzić…

Dariusz Król

Znawca futbolu, pomysłodawca i były redaktor naczelny ogólnopolskiego tygodnika „Tylko piłka”. W przeszłości także dziennikarz tygodnika i dziennika Gazeta Opolska (m.in. kierownik działu sportowego). Obecnie redaktor magazynu „Opole i kropka” i Czasu na Opole, w których zajmuje się głównie tematami z życia miasta, historią i sportem.

Najnowsze artykuły