Sportowa nadzieja Opola: Woda to jest po prostu „to”!

Choć nie ma jeszcze dowodu osobistego to ma już na koncie 21 medali mistrzostw Polski w różnych kategoriach wiekowych z czego pięć złotych, 13 srebrnych i trzy brązowe. Może być także dumna ze startu w Europejskiej Juniorskiej Olimpiadzie Młodzieży 2019 czy w Mistrzostwach Europy Juniorów 2021. Dominika Trentkiewicz o której tu mowa to pływaczka UKS-u MOS i uczennica III klasy LO1, a przy tym jedna z największych sportowych nadziei Opola.

 

Dlaczego akurat pływanie i jak w ogóle zaczęła się twoja przygoda z tym sportem?
Dominika Trentkiewicz: Jeżdżąc z rodzicami na letnie wakacje, mój tato, który ma uprawnienia instruktora i trenera pływania, zaczynał mnie oswajać z wodą i uczyć pływać już wtedy gdy miałam trzy lata. Dwa lata później potrafiłam pływać trzema stylami, a żeby te umiejętności doskonalić, rodzice zapisali mnie – gdy miałam sześć lat – do szkółki pływackiej, gdzie na początku nie podobało mi się za bardzo. Jednak po pewnym czasie, po kilku zajęciach, po wspólnych zabawach z instruktorami, polubiłam to i z chęcią chodziłam na kolejne kursy. Aby dalej się rozwijać trafiłam do jednego z klubów pływackich w Opolu pod opiekę profesjonalnych trenerów i wtedy okazało się, że kocham pływanie i do dziś nie potrafię bez niego żyć.

Który z twoich sukcesów jest dla ciebie najcenniejszy?
– Każdy cieszy mnie bardzo, zwłaszcza na arenie krajowej i międzynarodowej. To tez zawsze ciężka i sumienna praca, a także wiele wyrzeczeń. Wkładam bardzo dużo serca w codzienne trenowanie, a zdobyte tytuły czy medale potwierdzają to lub pokazują co jeszcze jest do poprawy.

Największe osiągnięcia masz w stylu grzbietowym. To kwestia pracy nad tym czy tego, że np. najbardziej lubisz tak pływać?
– „Grzbiet” jest moim głównym i ulubionym stylem, czuję się w nim najlepiej i to w nim się właśnie specjalizuję. Poza tym pływam także stylem motylkowym i dowolnym. Najgorzej wypada u mnie z kolei styl klasyczny, ale oczywiście dążę do doskonałości i z nim też się zamierzam zmierzyć (śmiech). Styl grzbietowy jest tak naprawdę jedynym, gdzie płynąc, mamy kontakt z powietrzem, bo ciągle oddycham i nie mam twarzy pod wodą, co nie oznacza jednak, że jest najłatwiejszy albo bardziej odpoczywamy. Na początku specjalizowałam się w stylu motylkowym i dowolnym, i tak naprawdę przechodząc na styl grzbietowy, nie przestałam lubić czy pływać pozostałymi stylami, ale bardziej skupiłam się na grzbiecie, gdyż może mam więcej do niego predyspozycji, uwarunkowań.

Pytam też o to, bo mówi się, że trening pływacki jest jednym z najcięższych i najbardziej monotonnych… Zgadasz się, potwierdzasz czy wręcz przeciwnie?
– Z tym pierwszym się zgadzam, ponieważ 11 treningów tygodniowo w samej wodzie, często dwa razy dziennie po dwie godziny, czyli rano od godz. 6 do 18 i popołudniu godzina 16-18, plus siłownia czy trening „na lądzie” to naprawdę dużo i niezbyt często jest spotykane w innych sportach. Natomiast nie mogę zgodzić się z tym, iż pływanie jest  monotonne. To nie jest tylko pływanie „od ściany do ściany”, a są to różnego rodzaju ćwiczenia, dystanse do pokonania w określonym czasie, zmiana stylów pływackich, zadania podczas których trzeba dużo myśleć oraz analizować swoje reakcje w wodzie, czyli po prostu się skupić.

Faktycznie pływanie jakoś szczególnie wyrabia charakter czy też to samo można powiedzieć o wielu innych sportach?
– Nie mam za bardzo porównania do innych sportów, ale jeśli chodzi o pływanie to jest to prawda. Na pewno trzeba być dobrze zorganizowanym. Ważna jest mobilizacja, odpowiedzialność, motywacja do nauki i wykorzystywanie każdej wolnej chwili „na maxa”. Wracając wieczorami do domu, wiem że mam mało czasu na naukę, a tu trzeba iść jeszcze szybko spać, by wstać o godz. 5 rano następnego dnia, więc mocno się skupiam i działam.

Jak udaje ci się w tak młodym wieku połączyć taki reżim treningowy, z nauką i ze zwykłą codziennością?
– Tak naprawdę trenuję całe moje szkolne życie, więc się już do tego przyzwyczaiłam i jest to dla mnie normalne. Oczywiście, gdy są wyjazdy na obozy czy zawody to czasem jest ciężko, ale nauczyciele są pomocni i wyrozumiali, więc nie ma z tym większego problemu. Zauważyłam od pewnego czasu, że im więcej mam zagadnień do zrealizowania w ciągu dnia, tygodnia, to tym lepiej sobie z nimi radzę, niż w sytuacji gdy mam wolne popołudnie. To chyba już taka organizacja dnia, do której przywykłam od jakiegoś czasu – nie marnuję żadnej chwili i wtedy da się to wszystko jakoś poukładać, zdarza się choćby, że powtarzam materiał na sprawdzian jadąc do szkoły autobusem (śmiech).

Czyli już teraz wiesz, że jesteś w stanie poświęcić dużo dla pływania. Docelowo wiążesz z tym swoją przyszłość?
– Na chwilę obecną, póki mam wyniki i co najważniejsze czerpię z tego radość i satysfakcję, chcę pływać jak najdłużej. Teraz głównie skupiam się na liceum i maturze. Usilnie myślę na temat różnych kierunków studiów, ale to na razie temat nie na dzisiaj. Jeśli chodzi o sportowe marzenie, to chyba – jak w większości przypadków – jest to udział w Igrzyskach Olimpijskich. Niemniej ważne jest dla mnie także to, aby realizować swoje cele i robić to co kocham, bo sprawia mi to radość.

Znajdujesz w tym wszystkim czas dla siebie poza sportem?
– Poza pływaniem prowadzę normalne życie, jak każdy nastolatek, no…. prawie każdy (śmiech).  Oglądam filmy i seriale, czytam książki oraz spędzam czas z rodziną. Spotykam się ze znajomymi, wychodzę na miasto, a kiedy mam możliwość to odsypiam (śmiech).

Rozumiem, że jednak nie odradzałabyś nikomu pływania, a wręcz polecała, choćby w celach rekreacyjnych. Jeśli tak to jakbyś zachęcała do tego?
– Woda dostarcza wielu pozytywnych emocji oraz endorfin. Pływanie jest chyba zalecane wszystkim ze względu na to, iż jest to aktywność fizyczna ogólnorozwojowa i bardzo pozytywnie wpływa na cały organizm, nie obciążając przy tym kręgosłupa. Pływanie potrafi zniwelować wszelkie napięcia, odciążyć stawy. Woda to jest po prostu to!

*Rozmowa ukazała się w styczniowym wydaniu magazynu „Opole i Kropka”,