Tąpnięcie w piłkarskiej Odrze. Szkoleniowiec został zwolniony

Za słabe wyniki naszego zespołu w I lidze „głową” zapłacił trener Mariusz Rumak. Zakończyła się tym samym jego praca w Odrze, która trwała 18 miesięcy.

Kiedy w maju 2018 roku Rumak obejmował zespół Odry wydawało się, że to bardzo dobry wybór. To bowiem szkoleniowiec z doświadczeniem w ekstraklasie i sukcesami (m.in. z Lechem Poznań zdobył tytuł wicemistrza Polski). Początek jego pracy był bardzo przyzwoity. Odra jesienią ubiegłego roku grała ładnie i skutecznie, potrafiła wysoko wygrywać mecze. Coś się zacięło w listopadzie rok temu. Przyszło wtedy kilka porażek. Wiosną tego roku już było znacznie gorzej. Z dużymi problemami udało się zespołowi utrzymać w I lidze.

Ten sezon zaczął się fatalnie. Wprawdzie w pierwszym meczu udało się zremisować 0-0 na wyjeździe z faworytem rozgrywek – Miedzią Legnica, ale potem przyszły cztery porażki z rzędu w słabym stylu. Zarząd postawił trenerowi ultimatum, a jego pierwszym punktem była konieczność zwycięstwa z Radomiakiem Radom u siebie. Warunek nie został spełniony. Odra zremisowała 0-0, a to oznacza koniec pracy Rumaka w Odrze.

Razem z nim odchodzi z klubu dyrektor sportowy – Dariusz Motała i fizjolog Marcin Andrzejewski. Obaj trafili do naszego klubu dzięki poleceniu ich przez trenera Rumaka. Kontrakt ze szkoleniowcem miał obowiązywać do połowy 2021 roku. Został jednak rozwiązany.

Na stanowisko pierwszego trenera został desygnowany Piotr Plewnia, który do tej pory był drugim trenerem Odry. Jest z klubem związany od dawna. Był jego piłkarzem, a w sztabie szkoleniowym był u kilku trenerów. Sam też prowadził „awaryjnie” Odrę w kilku meczach. Teraz też może się tak zdarzyć. Na stałe Plewnia nie może jednak zostać szkoleniowcem Odry. W I lidze, aby prowadzić zespół niezbędne jest posiadanie najwyższego stopnia w hierarchii trenerskiej – licencji UEFA Pro. Takiej Plewnia jednak nie ma. Konieczne więc będzie znalezienie innego szkoleniowca.

Na zdjęciu Mariusz Rumak (z lewej) i Piotr Plewnia.