Minął tydzień [FELIETON]

Zatrzymano autora napaści słownej na posła Zembaczyńskiego. Okazuje się, że napastnik oprócz zarzutów zniszczenia pojazdu posła i gróźb karalnych będzie odpowiadał również za posiadanie amfetaminy. Kto wie, czy w procesie fakt zażywania narkotyków, sąd nie uzna za okoliczność łagodzącą. W każdym razie jakaś linia obrony to by była. Rzeczywiście trzeba być na haju , żeby popierać w tym kraju pewne sprawy.
***
Rząd rusza z programem „Przyjazne osiedle” gdyż jak stwierdził premier dość już tego dziadostwa na osiedlach z wielkiej płyty. Dodatkowo w szpitalach rusza program ”Dobry posiłek”, gdyż jak się nagle okazuje szpitale marnie pacjentów karmią. To pocieszające, że po 8 latach rządzenia rząd dostrzega jakieś problemy i późno bo późno, ale jednak postanowił coś zrobić dla ludzi.
***
Ale to jeszcze nic: minister edukacji Przemysław Czarnek zapowiedział, że dołoży się do każdej klasowej wycieczki po Polsce. W polskich szkołach brakuje ponad 20 tysięcy nauczycieli, bo młodzi nie chcą pracować za głodowe stawki, polskie samorządy pokrywają średnio 40 procent kosztów utrzymania oświaty, bo rząd nie wywiązuje się z obowiązku jej finansowania, a oni sobie wymyślili, że dołożą do wycieczek. Po lizaku jeszcze dodajcie. Naprawdę, nieźli z nich jajcarze.
***
Robert Bąkiewicz, kandydat PiS do parlamentu złożył zobowiązanie, że w przyszłym sejmie będzie bronił praw kobiet. Tak że drogie panie, widać już światełko w tym tunelu. To lokomotywa. Uciekajcie, pomoc idzie!
***
Polska Grupa Energetyczna ogłosiła strategię rozwoju, w której zobowiązała się do rezygnacji z węgla od roku 2030. Minął tydzień i okazało się, że ta ambitna strategia jest już nieaktualna, bo kto w takim razie kupowałby polski węgiel w trzeciej dekadzie tego wieku. Przy okazji na stronach PGE pojawiły się, wraz z zapewnieniami, że firma nie bierze udziału w kampanii wyborczej, wpisy wymierzone w opozycję, co służby prasowe koncernu tłumaczą w ten sposób, że „wpis się pomyłkowo zaciągnął” skądinąd. Ale bardziej prawdopodobna od jakiegoś zaciągnięcia jest sytuacja, w której troll zatrudniony w PGE się po prostu nie przelogował.
***
Dawno nie widziany w tej rubryce poseł tej ziemi Janusz Kowalski skrytykował poziom kultury w Opolu a to za sprawą występu Ralpha Kamińskiego, który zdaniem posła sprofanował amfiteatr poprzez wykon utworu „Pies”. Oczywiście poseł nie byłby sobą, gdyby nie znalazł winnych tej sytuacji, a mianowicie prezydenta miasta „kojarzonego z Rafałem Trzaskowskim”, który na to pozwala. Mamy tu więc do czynienia ze sprawstwem podwójnie rozszerzonym. Od Trzaskowskiego natomiast tylko krok do Tuska, dlatego aż dziw, że Kowalski nie wskoczył na kolejny level i tym razem odpuścił panu Donaldowi odpowiedzialność za repertuar Ralpha Kamińskiego. Mógł to być moment polemicznej słabości lub chwila nieuwagi wywołana cenzorskim amokiem posła Kowalskiego, kojarzonego jako fan Sławomira Świerzyńskiego, autora superprzeboju „Majteczki w kropeczki”, który jak wiadomo trafił nawet na deski Opery Wrocławskiej. Twórczość lidera Bayer Full, na co wskazywałaby wzajemna konfidencja obu panów, za profanację kultury poseł Kowalski nie uważa.
Zarzuty posła Kowalskiego branża przyjęła ze spokojem. No cóż, nie tylko jak psy szczekają karawana idzie dalej.
***
Pozostawiając w sferze kultury – minister Zbigniew Ziobro był ocenił ostatni film Agnieszki Holland „Zielona granica”, która skojarzyła mu się z produkcją filmową III Rzeszy: „W III Rzeszy Niemcy produkowali propagandowe filmy pokazujące Polaków jako bandytów i morderców. Dziś mają od tego Agnieszkę Holland”. Minister w ten sposób wypowiada się o autorce filmu, którego nie widział, porównuje ją z funkcjonariuszami hitlerowskiej maszyny indoktrynacyjnej, której celem było wytłumaczenie Holokaustu i eksterminacji całych narodów. Obraz jeszcze nie wszedł na ekrany i na razie pokazano go na festiwalu filmowym w Wenecji, gdzie po projekcji twórcom filmu publiczność zgotowała 15 minutową owację na stojąco. Obsługa kina musiała wreszcie światłami dać znać publice, że muszą opuścić salę. Trudno uwierzyć, że jak raz znaleźli się tam sami polakożercy.
Natomiast co do skojarzeń z III Rzeszą, kto wie, czy z racji funkcji jako minister sprawiedliwości pan Ziobro nie powinien baczniej przyjrzeć się ówczesnej reformie narodowosocjalistycznego sądownictwa, za którą odpowiadała grupa młodych prawników pod wodzą Hansa Franka, nieskażonych dotychczasową doktryną niemieckiej praworządności. Może i w nim narodzi się w związku z tym jakaś bardziej sensowna refleksja, a kto wie, może dojrzy w związku z tym jakieś niepokojące go paralele.
A póki co pierwsze fachowe recenzje filmu są takie: „Variety”: „Fundamentalny ludzki instynkt empatii”; portal Deadline: „Arcydzieło pełne humanizmu, obraz pełen skupienia ale i energii, warty jest swojej każdej minuty”; „Guardian”: „”Zielona granica” jest trudna w oglądaniu: jak cios w splot słoneczny. Ale właśnie dlatego to świetne i mocne świadectwo kondycji, w jakiej znalazła się Europa”.
***
Anna Fotyga, była minister spraw zagranicznych w rządzie Jarosława Kaczyńskiego znów znalazła się w centrum medialnego zainteresowania, a to za sprawą odkrycia sygnowanego przez nią onegdaj w imieniu rządu PiS dokumentu, że sprawa niemieckich reparacji jest definitywnie zakończona. Pani minister twierdzi, że dokument, który podpisała został jej widocznie złośliwie podłożony. Teraz już wiadomo dlaczego pani minister ma takie wielkie oczy, najpewniej ze zdziwienia.
***
Lasy Państwowe gremialnie rezygnują z certyfikatu FSC, który jest gwarancją, że drewno pozyskiwane jest z zachowaniem bogactw biologicznych i struktury lasów. Brak certyfikatu to cios w polski przemysł meblarski, gdyż na Zachodzie nikt nie chce kupować mebli bez takiego certyfikatu, bo istnieje domniemanie, że drewno pochodzi z rabunkowej gospodarki, a mówimy tu o cywilizowanych rynkach Unii Europejskiej. Ale kogo to w Lasach Państwowych obchodzi, ważne, że Chińczycy, do których jadą teraz nasze lasy, takich certyfikatów nie wymagają.
***
TVP3 Opole znalazło się w gronie kilkunastu podobnych oddziałów, gdzie w ichnich serwisach czytano ten sam słowo w słowo tekst, chwalący kolejny program PiS dotyczący lepszego jedzenia w szpitalach. Pomysł jak pomysł, tu chodzi raczej o wykonanie, trudno o lepszy dowód wpisania lokalnych ośrodków telewizyjnych TVP w machinę propagandową PiS. Co im każą to przeczytają. No niby wszyscy o tym wiedzą, ale co innego wiedzieć, a co innego usłyszeć jednak. Nawet tyle im nie dali luzu, żeby mogli zlecony materiał przeredagować po swojemu. Pan każe, sługa musi.